Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez eNieruchomosci.pl - jeden z największych ogólnopolskich internetowych serwisów nieruchomości - po fali zeszłorocznych dużych wzrostów, rok 2007 stał pod znakiem uspokojenia cen. Natomiast wbrew popularnej ostatnio opinii nie należy (poza pojedynczymi przypadkami) spodziewać się spadków cen.
- Roczny wzrost cen mieszkań na koniec 2006 roku w Warszawie wyniósł około 50%, w tym roku będzie to 12-17%. Tempo jest oczywiście wolniejsze, ale nie można mylić spowolnienia wzrostu ze spadkami - mówi główny analityk serwisu eNieruchomości, Krzysztof Seręga-Pojawa.
Według jego słów, na spowolnienie wzrostów główny wpływ ma sytuacja na rynku mieszkań deweloperskich. Znaczny wzrost ilości rozpoczynanych inwestycji spowodował, że kupujący mogą pozwolić sobie na spokojniejsze poszukiwanie odpowiadającego im mieszkania.
- Deweloperzy sprzedają mniej zwłaszcza w pierwszych kilku miesiącach od rozpoczęcia inwestycji, przez co nie mogą podnosić cen tak dynamicznie, jak w latach poprzednich, kiedy normą było podnoszenie cen o 5-10% co dwa miesiące. Teraz taki ruch dla wielu deweloperów byłby swoistym samobójstwem - mówi Krzysztof Seręga-Pojawa - To powoduje, że także rynek wtórny, który jednak jest w dużej mierze zależny od pierwotnego, również wykazuje tendencję do znacznie wolniejszych wzrostów niż jeszcze przed rokiem.
Na spadki cen w skali całej aglomeracji nie ma jednak co liczyć. Niedobór mieszkań - duży również pomimo wzrostu ilości prowadzonych inwestycji - i w dalszym ciągu liberalna polityka kredytowa banków powoduje, że popyt wciąż jest dużo wyższy od podaży.
- Porównałbym to do samochodów jadących po autostradzie. Jeżeli jadą z prędkością 100 kilometrów na godzinę a do przebycia mają 300 kilometrów, to na miejscu będą za trzy godziny. Jeżeli jadą wolniej, to również dojadą, tylko nieco później. Tak samo z kupującymi - fakt, że decyzje o nabyciu nieruchomości są teraz podejmowane wolniej i rozważniej niż w ostatnich dwóch latach nie znaczy, że sprzeda się mniej mieszkań. Mieszkania sprzedadzą się po prostu wolniej.
A ta sytuacja może - według serwisu eNieruchomości - spowodować zmniejszenie podaży w przyszłości.
Jak mówi Seręga-Pojawa - Fakt podejmowania dużo bardziej przemyślanych decyzji zakupowych może skutkować zmniejszeniem rotacji mieszkań za kilka lat. Jeżeli kupujemy coś w sposób nierozważny, to często szybko się tego pozbywamy. Jeżeli podejmiemy decyzję spokojniej, to zazwyczaj kupujemy to, co chcemy i co wystarczy nam na dużo dłuższy okres.
Jak widać, słowa o korekcie na rynku nieruchomości, a tym bardziej o gwałtownych spadkach, są mocno przesadzone. W tej chwili mamy do czynienia jedynie ze spowolnieniem wzrostów.
--
Analiza, na której oparto powyższy materiał powstała w oparciu o dane z sewisu eNieruchomosci.pl
|